sobota, 29 września 2012

wielkie NIC

Nie mogę. Próbuję, staram się, a następnie wszystko poprawiam lub kasuje. Mam tak już od kilku miesięcy. Czytam, bo bez tego nie wyobrażam sobie odpoczynku - choć to dziwnie brzmi. Bazgrolę kolejne notki o książkach, ale tak jak wcześniej wspomniałam, nie jestem z nich zadowolona. Napisałam już 5 "recenzji", które nadal są ukryte między innymi plikami na moim laptopie. Nie ma co mówić o tym za wiele, pewnie wiele osób mogło być w takiej sytuacji jak ja, problem jest w tym, że nie wiem jak z niej się wykopać i odnaleźć motywację i przysłowiową wenę.

Lubię czytać, dzielić się wrażeniami z książek, a nawet polecać moim znajomym książki. Zawsze wtedy staram się uwzględnić ich upodobania czytelnicze i to na co aktualnie mają "chrapkę". Lubię też pisać. Może nie robię tego za dobrze, ale wierzę w to, że człowiek z czasem rozwija swoje umiejętności.

Bardzo polubiłam również mojego bloga oraz uzależniłam się od czytania i odwiedzania blogów innych osób, choć nie często zostawiam komentarze.
Ehmm... ale mi się na zwierzenia blogowe zebrało :)

I teraz moje pytania. Co robicie w takich sytuacjach? Czy macie jakiś sposób na wyjście z blogowego kryzysu?

pozdrawiam
mila

Poprawka do całości.
Tymczasowo raczej nic się nie pojawi. Chyba, że coś w mojej głowie się poprzestawia. Brak motywacji, chęci, weny(o ile takową posiadam) i czasu. A nie chce wstawiać niczego co nawet trochę mi samej się nie podoba... taka nadmierna samokrytyka i głupie usprawiedliwianie.
Jeszcze raz pozdrawiam.... mila.

3 komentarze:

  1. Ojej, no to ja w takim razie powiem CI, co mnie pomaga - dobra, gorąca czekolada i emocjonujący film. Wyciskacz łez. Kiedy obudzisz w sobie bardzo silne emocje, nie myśl o napisaniu "recenzji", myśl o tym, co czujesz i napisz "o tym". Kiedy generalizujemy, że coś ma być recenzją (a to tak dumnie brzmi, prawda?), to automatycznie łapiemy blokadę. Jeśli opowiesz sobie, że to opinia, a nie recenzja, zlepek Twoich przemyśleń, od razu będzie Ci łatwiej. Poza tym zawsze możesz tekst wysłać do kogoś, kto oceni, poprawi błędy, da Ci wskazówki :) Jakbyś potrzebowała pomocy w korekcie, to pisz! I głowa do góry, jeśli nie masz książkowstrętu, to jest dobrze - bo gorzej by było, jakbyś na książki nie mogła patrzeć. Wtedy problem byłby baaaardzo poważny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, myślę że jakiś mocny/dobry film znajdę do tego. Problemem chyba jest u mnie samokrytyka... niestety ostatnio za wielka, natomiast to co pisze wydaje mi się u mnie za bardzo schematyczne i nudne - potrzebuje chyba od kogoś porządnego kopniaka, albo tak jak wcześniej wspomniane - filmu :). A z czytaniem nie mam najmniejszych problemów :) Dziękuję też za propozycję korekty :)

      Usuń
  2. Zapraszam do zabawy
    http://dusza-ksiazki.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń