sobota, 3 września 2011

nadal żyję....

Może nie będzie to tradycyjny post, który pojawia się na blogach o książkach, ale chce dać jakiś znak życia (oraz tego, że nie zapomniałam o blogu).
Jeśli chodzi o czytanie to miałam ostatnio mało czasu na takie przyjemności - narodziny bratanka, wspaniałego szkraba o imieniu Mikołaj oraz nauka do egzaminów wstępnych, do tego jeszcze walka z nowym mieszkaniem, które postanowiłyśmy wynająć na czas studiów... ehmmm i wiele innych...  spędzało mi to sen z powiek.
Całe szczęście wszystko zakończyło się happy endem, a ja wracam do pisania recenzji - tylko znajdę moją wenę, cwaniara bawi się ze mną w chowanego.
Na zakończanie, aby nie była to taka pusta notka dodam coś "muzycznego" , miłego słuchania.

Stand in the rain - Superchick




*********

Małe sprostowanie i przeprosiny dla tych osób, które odwiedzają mojego bloga i myślą, że go porzuciłam....
Wielki powrót jednak nie nastąpił jak zapowiadałam. Kiedy myślałam, że ogarnęłam się z ogólnego zamieszania jeszcze więcej spraw spadło mi na głowę a wena zniknęła bezpowrotnie. Dodatkowo dopadła mnie ogólna niemoc do czytania i pisania na dłuższy czas, mimo to właśnie zaczęłam skrobać coś o książce "Deklaracja" i mam ogromną nadzieję już za kilka dni dodać nowy post.
pozdrawiam - mila